Po-adwentowe myśli + kolorowanka do pobrania [Uroczystość Objawienia Pańskiego]

Wciąż trwamy w radości Narodzenia Pańskiego! Cieszymy się choinką, ozdobami, np. naszą ręcznie zrobioną szopką, życzeniami, które otrzymaliśmy na te Święta. Wspominamy, nucimy kolędy... :-)

Przyznaję, że trochę już brakuje nam tych codziennych adwentowych wyzwań. (Ale Wielki Post na szczęście już blisko!...) W adwencie było intensywnie, a przy tym bardzo pięknie. Była mobilizacja, był już nawet swego rodzaju rytuał: temat dnia, postać dnia. Zdarzyło się, że chłopcy sami zdejmowali kopertę z naklejkami, kiedy jeszcze spaliśmy. Jednego dnia usłyszałam: o, dziś ładna dziewczynka z kwiatkiem! kolejnego: dziś pan z młotkiem. Szukanie czegoś w pudełeczkach (do których chowałam im wieczorem jakiś drobiazg zwykle związany z tematem dnia - nawet coś małego...) miało miejsce nawet w nocy! Kiedyś wstałam o 4, zajrzałam do pokoju Irka i zobaczyłam, jak trzęsie pudełeczkiem, szukając czegoś i mamrocząc: Nic nie ma! Faktycznie, nic nie było... :D Na szybko więc uspokoiłam go (wcale przy tym nie kłamiąc): dziś prezentem są dziadkowie i ciocia, nie zmieścili się do pudełka. Innym razem niespodziankę znajdywaliśmy we własnym łóżku, bo okazywało się, że nasz młodszy syn w nocy ją zabierał i razem z nią przychodził do nas na dalszą część nocy ;-) 

Dzieci są niesamowite! A ja czuję ogromną radość z naszego wspólnego trwania przy Jezusie, odkrywania, co znaczy należeć do Niego. Ostatnio przypomniał mi o tym mój czterolatek. O tym, że rodzina Jezusa myśli inaczej. A wszystko przez grób. Pusty grób. 

 

Dzieci miały posprzątać zabawki z pokoju dziennego. Czekali na bajkę, więc motywacja była duża. Po chwili oznajmili, że skończyli. Rozejrzałam się, trochę niepewnie pytając: „tu już jest porządek?” (No wiecie, jakieś klocki pod fotelem 😅 ). „Jest pusto jak w grobie!” - oznajmił dumnie mój 4-latek, a młodszy brat przytakiwał mu rozumnie. „...jak w grobie?” - zapytałam trochę zdziwiona, trochę sprawdzając, czy mój mistrz porównań tym razem nie popłynął za daleko. „No! Jak w grobie Pana Jezusa!”. Czy komuś z nas pustka kojarzy się z grobem tak jak dzieciom? ❤️ Bo mnie już tak! Kiedy zdarzają się takie sytuacje jak ta, przypominam sobie, że u nas naprawdę ma być tak jak u rodziny Jezusa. U rodziny należącej do Niego. Myślącej całkiem inaczej niż proponuje świat. 

To nie znaczy, że moi chłopcy wolą kolorowanki ze świętymi niż kolorowanki z autami. To nie znaczy, że wybierają bajki biblijne ponad bajki o maskonurach (ich ulubione - moje zresztą też - Puffin rock!). To nie znaczy, że ich ulubionym, wyczekiwanym momentem tygodnia jest niedzielna Msza św. (ostatnie wyznanie niedzielne: nie chcę do kościoła!). To znaczy, że jeszcze jesteśmy w drodze do zmieniania naszego starego myślenia, w drodze od(nowy). Ale jakże dobra jest ta droga - malutkich kroków - jak malutkie są stopy naszych dzieci. Czasem większych skoków, bo i oni potrafią już nieźle przyspieszyć!

Bardzo się cieszę na okazję, jaką jest Uroczystość Objawienia Pańskiego. Czeka na nas ostatnia naklejka z zestawu adwentowego, a do naszej szopki przybędą Mędrcy (choć chłopcy bardzo chcieli ich tam wcześniej przyprowadzić!) Może załapiemy się na Orszak Trzech Króli? A na pewno będziemy wyczekiwać niedzieli i jasełek, które przygotowują dla nas ojcowie ze wspólnoty. Moje owieczki już gotowe... :-)

I mała niespodzianka: kolorowanka do pobrania (rys. Ola Bany, Words&Lines) 

PS 7.01 Msza św. dla rodzin z katechezą dla dzieci (w Warszawie) - zapraszam!